dla radości,  filmy, muzyka, gry,  herbatka

3 gry z poczuciem humoru idealne na wakacje

Od pewnego czasu (a tak dokładnie od czasu gdy mam męża) pokochałam gry i to jak możemy wspólnie spędzić wieczór.

Zabawa, myślenie, śmiech, skupienie i miło spędzony czas we dwoje 🙂

Oczywiście mam na myśli wszystkie gry z wyjątkiem komputerowych (chociaż czasami trafią się i takie z piękną grafiką, magiczną fabułą i z tym „czymś”, ale może o nich napiszę potem).

Gry, które zaraz Wam przedstawię pokochałam od razu, gdy je zobaczyłam.

Nie wiem jak to jest, ale czuję miłość od pierwszego wejrzenia do książek i do gier. Wystarczy, że chwycę książkę i wiem, że TO TA, a trzymając grę, że będzie ZABAWA.

Akurat te 3 pojechały z nami na wakacje, jako lekkie, szybkie, z dreszczykiem rywalizacji i zabawną grafiką. Graliśmy we troje: ja, mój mąż i moja 16-letnia siostrzenica.

Gry natomiast (szczególnie Królewny i Malarze) nadają się również dla młodszych dzieci – przetestowane w rodzinie 🙂

Może na wstępie zaznaczę, że nie będę tutaj opisywać dokładnie zasad danej gry, bo nie chodzi mi o to, aby zrobić z bloga instrukcję obsługi. Powiem natomiast, dlaczego lubię dana pozycję 🙂

Śpiące królewny

Gra od 8 roku życia ( u nas świetnie bawiła się 6-latka)

dla 2-5 graczy

Rebel

Gra jest typową karcianką z rewelacyjną grafiką!

Składa się łącznie z 79 kart, w czym jest: 12 śmiechowych królewien, 8 pogiętych książąt, stosik kart funkcyjnych (smok, eliksir, rycerz itd.) i karty z numerami 1-10.

Celem gry jest zdobycie łącznie 50 punktów, które niosą ze sobą poszczególne królewny, które poległy snem niedźwiedzim. Musimy je obudzić (wiadomo – buziakiem królewicza!).

Przeszkadza nam w tym:

– rycerz, który również chce królewnę za żonę

– smok, który zjada rycerza

– mikstura, która działa jak relanium i królewna idzie spać

Pomaga nam:

– różdżka, która działa jak kawa na relanium (chociaż w praktyce nie można ich łączyć)

– błazen, który robi małą rozpierduchę i albo nam pomaga wybudzić królewnę, albo podkłada nam świnię i pomaga innemu graczowi

Za co uwielbiam tę grę?

Przede wszystkim za grafikę! Uwielbiam przedmioty z poczuciem humoru, a zdecydowanie graficy takowe mieli.

Królewny z IQ sałaty, albo z wyrazem twarzy bajgla z pasztetową, natomiast w ramach królewicza występuje chociażby stary podrywacz (ciekawe dlaczego ma niebieskie tło, na pewno to przypadek).

Rozkładamy królewny twarzą do stołu, bierzemy 5 kart do ręki, wymieniamy i odrzucamy, aż ktoś wybudzi odpowiednią ilość panien.

Proste? Proste! A jaka przy tym jest zabawa 😀

Dzieła Mistrzów

Z tą grą kojarzy mi się zawsze filmik Grupy Darwina, o ten tutaj:

Gra od 8 roku życia (również grałam ze wspomnianą młodszą siostrzenicą)

dla 2-4 graczy

Rebel

Gra składa się z 25 kart arcydzieł i 60 kart maźnięć

Celem gry jest uzbieranie w sumie jak największej liczby punktów, które są przypisane do każdego obrazu.

Jak gramy?

Wykładamy pierwszy z kupki obraz malowidłem w stronę stołu. Ukazuje nam się paleta kolorów, którą musimy zdobyć, aby dokończyć arcydzieło. Każdy z graczy ma w ręce 5 kart z kolorami (tzw karty maźnięć).

Musimy uzbierać wspólnie wszystkie kolorki, natomiast możemy sobie również przeszkadzać – podkładając świnię. Jeżeli maźniemy obraz złym kolorem (bo go nie mamy, lub udajemy że go nie mamy) za 3 razem obraz ulega zniszczeniu, wówczas arcydzieło ląduje na środku stołu i jego wartość pod koniec gry jest dzielona na ilość graczy.

Jeżeli natomiast jako ostatni z graczy dołożymy brakujący kolor, zabieramy obraz dla siebie i odwracamy grafiką do góry – no i tutaj następuje śmiech 🙂

Nie wiem co graficy pili podczas rysowania, ale zdecydowanie nie była to kawa 😛

Za co uwielbiam tę grę?

Za grafikę oczywiście! I konieczność kombinowania, czy teraz a może za chwilę podłożyć świnię i na ile mi się to opłaci.

Szkoła Magów

Gra od 10 roku życia

dla 2-4 graczy

Granna

Tutaj trzeba już myśleć, kombinować i mieć refleks.

W tę grę graliśmy najczęściej i najdłużej. U nas jest ona znana pod hasłem „Zagramy w wpierdol?”. Dlaczego? Zaraz Wam wytłumaczę 😀

W skrócie:

Mamy 4 magów i każdy z nich ma swoje sposoby na przetrwanie. Jedni się uzdrawiają po tym jak przeciwnicy im dokopali, inni walą gromami tj wpierdalają ujemnymi punktami.

Każdy z graczy wybierając postać (my losowaliśmy, aby każdy miał równe szanse i okazję pograć wszystkimi magami) otrzymuje kartę postaci z 40 punktami ( do tego 5 kości i 3 karty z czarami podstawowymi).

Zaczynamy od 35 miejsca, gdy obrywamy od przeciwników spadamy, gdy się leczymy rośniemy w górę. Oczywiście osiągając poziom 0 umieramy 🙂

Wracając do kart czarów podstawowych.

1 czar = konkretne ułożenie kości = uzdrawianie siebie lub wpierdzielanie przeciwnikom

Dodatkowo gra posiada 30 kart zwojów, w których są czary dodatkowe o które walczymy z przeciwnikami. Jak?

Mając swoich 5 kości tak długo rzucamy i układamy czary (systematycznie dobierając kości, abyśmy zawsze mieli ich 5 w ręce) aby uzbierać wybrane czary na kartach podstawowych, lub czar na karcie zwoju.

Gdy wyrzucimy jako pierwsi cały czar z karty zwoju krzyczymy STOP, zabieramy go do siebie i rozliczamy się z tej tury z przeciwnikami. Najpierw się leczymy (przyda się) i przesuwamy kryształek na odpowiednie pole, a następnie patrzymy co udało się komu uzbierać i „wpierdzielamy innym” obniżając im tym samym ilość żyć.

Mi osobiście po pierwszych 3 godzinach gry przez pół nocy śniło się hasło „Wpierdol 11!”

Za co lubię tę grę?

Za konieczność myślenia, kombinowania który czar nam się opłaca, rzucania i dobierania kości. Im więcej i szybciej w 1 sekundzie tym lepiej!

Mogę się pochwalić, że niestety (dla rodziny) wygrywam w te klocki 😀

Aaaa i przepraszam za brzydki wyraz używany w opisie, ale ta gra u nas przeszła do historii właśnie dzięki temu 😛 Do tego stopnia, że gdy wracaliśmy A2 z wakacji i przejeżdżaliśmy przez bramki mój mąż krzyknął „Wpierdol 30!” widząc, że jedna z bramek była pusta, a w pozostałych kolejki. Oczywiście krzyknął przy zamkniętych oknach… 😛

Podsumowując!

Wszystkie gry są wyjątkowo udane i godne polecenia.

Królewny i Malarze idealnie nadają się dla rodzin z mniejszymi dziećmi (szkoła podstawowa, zerówka), Magowie natomiast wymagają większego skupienia i refleksu, stąd polecam starszym dzieciakom i zdecydowanie rodzicom!

Moja półeczka z grami ciągle rośnie, więc może za czas jakiś wrzucę kolejny post? 😀

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: