dla żołądka,  herbatka,  kuchenne diy

Mrożona domowa porcja warzyw

Ponieważ nigdy nie wiem co ugotuję na obiad, a nie lubię biegać po 1 marchewkę do warzywniaka, to raz na jakiś czas kupuję parę pęczków włoszczyzny i inne warzywa, kroję je i zamrażam. Dzięki czemu zawsze mam gotowy woreczek z podstawą do zup, sosów czy lecza 🙂

Oczywiście jeżeli mam możliwość ugotować obiad ze świeżych warzyw, to woreczki zostają na „czarną godzinę”, chociażby na niedzielę niehandlową.

Gdzie kupić najlepsze woreczki? Po przetestowaniu paru firm jestem od dłuższego czasu wierna tym z Ikea. Są najmocniejsze i mają idealną wielkość.

W Poznaniu włoszczyzna jest zdecydowanie mniejsza niż w Warszawie, więc w Stolicy kupując 1 pęczek robię 2 podstawy.

Przepis na 1 małą włoszczyznę.

Pokroić całość w kostkę i wrzucić do woreczka.

Do tego dorzucić:

  • 1 małą cebulkę

  • 3 małe ziemniaczki

  • 5 małych pieczarek

  • 1 dodatkową marchewkę

Taka mieszanka idealnie pasuje do każdej zupy (no dobra, może nie do chłodnika 🙂 )

Równocześnie zawsze mam zamrożoną osobno:

  • paprykę (piórka)

  • cebulę (piórka)

  • marchewkę (półtalarki)

  • pieczarki (piórka)

  • cukinię (półtalarki)

  • ziemniaki (kostka)

  • pietruszkę

  • koperek

  • kolendrę

Warzywa idealnie nadają się jako „dosmaczek” do dań, dlatego z tych woreczków korzystam partiami i dorzucam jedynie część mrożonki.

Marchewka idealnie sprawdza się do zup i sosów, ponieważ dodaje subtelnej słodyczy potrawom.

Zamrożona cebula po usmażeniu nie „kopie” po żołądku.

Nie lubię gotowych mrożonek, ponieważ zawsze czuję od nich chemiczny aromat, a dzięki własnym woreczkom mam pewność, co i w jakich proporcjach zostało zamrożone 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: