herbatka, pętelka

Słoneczna jesień życia

Usiadłam dzisiaj na ławce w osiedlowym parku. Dość spory teren zielony pomiędzy zwykłymi blokami. W jednej ręce miałam loda, a w drugiej telefon. Kątem oka widziałam dwie ponad 70letnie babcie, które odpoczywały na pobliskiej ławce. Nie lubię jeść lodów i czytać równocześnie (żal mi papieru w razie roztopienia się loda), więc książka czekała na swoją kolej w torbie.

Zaczęłam się zastanawiać co mogą myśleć te dwie staruszki na temat kolejnej młodej osoby z nosem w telefonie, która zamiast korzystać z natury, siedzi nad komórką. Babcie jednak nie dały mi pola do popisu, ponieważ do jednej zadzwonił telefon i jej pierwszym zdaniem było stwierdzenie, że „Tablet mi się zepsuł, to wyszłam na spacer”.

Może Was ten tekst nie dziwi, ale mnie zdziwił. Przyzwyczajona jestem do poznańskich babć. Tak, wiem, starsze osoby są różne (pracowałam z nimi), jednak najczęściej spotykaną tzw babcią uliczną w Poznaniu na podstawowym osiedlu, jest starsza pani idąca z psem na zakupy, po których powolutku wraca do domu. Czasami usiądzie na ławce po to, aby odpocząć i tyle.

Tekst starszej pani, zachęcił mnie do rozejrzenia się dookoła. I wiecie co, wzruszyłam się 🙂

Kawałek ode mnie siedział starszy pan na wózku inwalidzkim. Wjechał na trawnik, usadowił się w półcieniu i opalał jedyną nogę z uśmiechem od ucha do ucha. Zamknął oczy i siedział. Bardzo mnie ten widok ucieszył, ponieważ wiadomo jak nasze społeczeństwo zamyka osoby starsze i niepełnosprawne w mieszkaniach. Ten pan natomiast był kwintesencją wiosennego szczęścia. Nie muszę dodawać, że w Poznaniu, przez 27 lat mieszkania, nie widziałam podobnej sytuacji? 🙂

Kawałek dalej w centrum małej łąki opalała się w bikini grupka babć na leżakach. Na osiedlu! Na trawniku! Wśród ludzi! Zgarbione, pomarszczone i….szczęśliwe! W tym momencie to już nawet ja miałam uśmiech od ucha do ucha 🙂 Kompleksy? Nawet jeżeli jakieś, to kobietki korzystały z życia, z tego co im się należy niezależnie od wieku. W Poznaniu, prawie golutka, na osiedlu, na trawniku? Nigdy!

Po chwili moją uwagę zwróciła starsza pani idąca za moimi plecami. Miała w ręce siaty z zakupami, zatrzymała się jednak pod drzewem, aby popatrzeć na śpiewające ptaki. Zacmokała do nich, uśmiechnęła się i poszła dalej.

Po chwili chodnikiem przechodziła para trzymająca się za ręce. Kobieta, gdy usłyszała te same ptaki co poprzednia, zatrzymała męża i zaczęła cicho nucić piosenkę. Nie znam jej, jednak opowiadała o ćwierkających ptakach. Gdy skończyła mąż dał jej buziaka w czoło i poszli dalej. Oboje byli gruuuubo po 70tce 🙂

Na ławce siedziałam chwilę, jednak to co zobaczyłam, czuję że zapamiętam na długo.

Niby normalka. Starsi ludzie byli, są i będą dookoła nas. Ja jednak nigdy wcześniej nie widziałam takiej ilości szczęśliwych starszych ludzi w jednym miejscu! I nie wiem z czego to wynika. Z miasta, z pory roku…a może z czegoś innego? Pewnie się nie dowiem, ale strasznie się cieszę, że chociaż tutaj (a może już w innych miejscach w Polsce?) są starsze osoby, które korzystają z życia. Wyjdą na spacer, aby się poopalać z koleżankami, poczytać książkę na leżaku, czy pooglądać ptaki, albo zaśpiewać piosenkę.

Zapamiętałam „moją” ławkę i będę chodzić tam częściej! Warszawskie starsze panie (i panowie) pięknie pokazują, że warto żyć pełną piersią w każdym wieku 🙂

Podobnie jak panie z filmików poniżej…

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.