herbatka, miejsca

Warszawskie Zoo

W centrum Poznania jest Stare (małe) Zoo. Malutkie, kameralne, z dużą ilością wąskich ścieżek, lwem i watą cukrową. Lubiłam tam chodzić, ponieważ….jeździłam samochodzikami obijając się o wystawione wielkie opony – byłam zoologicznym piratem drogowym! Co do zwierząt, było ich wg mnie mało.

Gdy trochę podrosłam wybudowali Nowe (wielkie) Zoo i do teraz go całego nie zwiedziłam, natomiast za każdym razem udało mi się zgubić!

Nowe Zoo jest olbrzymie i raczej czułam, że idę na podchody ze zwierzętami, niż je obejrzeć. Jako miejsce na godzinne rodzinne spacery sprawdzało się super, natomiast brakowało mi tego czegoś.

Rok temu byłam pierwszy raz w warszawskim Zoo i bardzo je polubiłam, chociażby za ilość kibelków blisko siebie rozstawionych 😛 Ma klimat, ma zwierzęta, a przede wszystkim jest to bardzo rodzinne zoo.

Piękne place zabaw, ogromna ilość ławek, trawniki idealne na piknik, miejsca pamiątkowe ( piękne pieniążki – ja mam lwicę, jak na sierpniową lwicę przystało!).

Nie pamiętam, aby kiedykolwiek w poznańskim Zoo panowała taka rodzinna atmosfera.

Ilość ludzi i ich różnorodność również sprzyja oryginalnemu klimatowi. W warszawskim Zoo są wszyscy i mówią niemal wszystkimi językami świata.

W zeszłym tygodniu wybraliśmy się ponownie na spacer, ale tym razem bardziej się przygotowałam. Weszłam na stronę zoo, jak i na youtuba i przede wszystkim…kupiłam bilety online! Zdecydowanie bardziej się opłaca, ponieważ wchodząc do Zoo minęliśmy wielgachną kolejkę do kasy 🙂

Żeby jednak ten post nie był takim suchym wpisem, powiem Wam co najbardziej mnie zafascynowało w tym zoo – Dyrektor.

Serio!

Dlaczego? Jeden z powodów znajdziecie w tym artykule -> Dręczymy zwierzęta. Dla pieniędzy.

Kolejne na fb Dyrektora -> Andrzej G. Kruszewicz

Pokaż człowieka, a powiem ci jaki klimat ma jego miejsce pracy. Po obejrzeniu paru filmików, przeczytaniu informacji na temat Dyrektora w końcu byłam w stanie opisać co wyróżnia warszawskie Zoo – pasja!

Pasja, miłość i chęć opieki nad zwierzętami. W sposób w jaki mówi, barwa i ton głosu porywa w świat zwierząt. Podobne uczucie mam gdy oglądam lub czytam wypowiedzi Simony Kossak, Jane Goodall czy Beaty Pawlikowskiej. W ich głosie słychać pasję i miłość do tego co robią.

I takie właśnie jest Zoo warszawskie. O dziwo, nie zauważyłam w nim ludzi straszących zwierzęta, śmiecących, czy zachowujących się głośno, co spotykałam nagminnie w Poznaniu. Może to kwestia samych ludzi, a może aury?

Jedno jest pewne – fajni ludzie tworzą fajne miejsce!

Jeżeli jeszcze nie byliście w warszawskim Zoo, a będziecie mieć okazję, to warto się do niego wybrać 🙂

Może macie ochotę przeczytać historię Zoo? Jak tak, to jest ona pod tym linkiem -> Historia Zoo

Natomiast jeżeli macie dzieci, to warto zajrzeć na te stronki:

Dzieciaki w plecaki

Zoo Warszawa Edukacja

Poniżej wrzucę jeszcze parę fotek z ostatniego pobytu w Zoo 🙂

Dodaj komentarz