dla codzienności,  herbatka

Co nieco o kobiecych…oczach

Parę dni temu, na instagramie, napisałam parę słów na temat corocznych akcji „Schudnij do lata”, „Piękne ciało w 3 miesiące” itp. Mnie osobiście tego typu akcje drażnią, co już wiecie, ponieważ mylnie pokazują kobietom i dziewczynom, co w ich kobiecości jest najważniejsze i podobno najpiękniejsze są – pośladki, uda, brzuch i piersi.

Drażni mnie, a może nawet bardziej niż drażni to smuci, ilość stron poświęconych medycynie estetycznej w prawie każdej kobiecej prasie. Zamiast wspierać kobiety w każdym wieku, pokazywać możliwości jakie ma ich organizm, zachęcić do zdrowego trybu życia i akceptacji siebie, wciska się nam kolejne sposoby na odmłodzenie, wyszczuplenie i ujędrnienie przy pomocy osób trzecich z dyszą i strzykawką w ręce.

Tak, wiem, jestem jeszcze (prawie) młoda, więc co wiem o zmarszczkach, przebarwieniach i śladach czasu. Ale….akurat mam to szczęście – nieszczęście, że moje ciało już sporo przeszło i przebolało i tym bardziej, już w tym wieku, zdaję sobie sprawę z konieczności opieki nad nim.

Wracając jednak do tytuły wpisu – kobiecych oczu. Według mnie, to one są największym atutem i symbolem kobiecości, a nie jędrne, idealne pośladki, czy wywalony biust w rozmiarze donicy.

W oczach jest zawarty cały wewnętrzny świat danego człowieka. To ile przeszedł, jego wrażliwość, marzenia, siła, ciepło i empatia.

Kobiety są naprawdę piękne, jednak im dłużej zachwycam się nową babeczką, tym szybciej widzę, brak oczu. Nie tych patrzących, ale tych czujących. Mogą być one pięknie podkreślone, z idealnie wytuszowanymi rzęsami, jednak są one przeważnie puste.

Zgadzam się w 100% z tym co powiedziała Zosia Zborowska w programie Pauliny Młynarskiej „Lustro”. Kobiece oczy są w stanie wyrazić wszystkie emocje. Bez słów.

Kiedy wiem, że oczy w które patrzę, są tymi oczami? Czuję ich głębię. Zapadam się i nie widzę dna. Są ciepłe jak ognisko w środku zimy. Do tego wzbudzają uczucie, że właśnie tym oczom mogłabym powiedzieć wszystko. Wzbudzają zaufanie. Mogłabym opowiedzieć im o swoich największych lękach, a one by mnie zrozumiały. Rozumiecie co mam na myśli?

W życiu poznałam dwie takie osoby – panią psycholog i doulę. Obie w tym co robią i jak robią nie mają sobie równych.

Natomiast jeżeli chodzi o kobiety „z ekranu” uwielbiam Julie Roberts, Meryl Streep, Danutę Szaflarską, Dorotę Kolak i Małgorzatę Ohme.

Nie ważne czy są umalowane, czy nie. Udzielają wywiad, czy graja swoją rolę – są one piękne. A im starsze, tym ich oczy są jeszcze piękniejsze, cieplejsze i spokojniejsze. Zmarszczki natomiast dodają im uroku i naturalności.

W ostatnich tygodniach do tych oczu dołączyły oczy Alicji Bachledy-Curuś. Szczerze powiem, że oprócz „Pana Tadeusza” nie oglądałam żadnego filmy z jej udziałem. Muszę to nadrobić.

Nie interesuje mnie co o niej (i pozostałych paniach) piszą media, z kim była związana i dlaczego już nie jest. Patrzę i czuję spokój i to jest najważniejsze. Może jest to rodzaj kobiecej intuicji?? Nie wiem.

Wiem natomiast, że ogromne wrażenie zrobił na mnie wywiad z mamą Alicji – panią Lidią. Spójrzcie na te trzy panie i poczujcie płynącą z nich energię. Każda ma inną, natomiast każda jest piękna.

Tak, wiem, nadużyłam w poście słowa „piękna”. Jednak było to celowe działanie. Chciałam podkreślić co wg mnie jest piękne w kobietach z ekranu. Kobietach nas otaczających i w nas samych.

Nie ciało, chociaż ono też potrafi być wspaniałe i warto o nie dbać i je kochać. Jest to dusza, która przejawia się w oczach.

Niby jest to oczywiste, a przynajmniej być powinno. Szczególnie warto o tym pamiętać w okresie wiosennym, gdy na każdym kroku widzimy nagonkę, abyśmy do lata schudły 10 kg, pozbyły się cellulitu, zmarszczek i rozstępów.

Dlaczego zatem na żadnym plakacie nie ma ani słowa o zadbaniu o poczucie własnej wartości, zaakceptowaniu siebie, daniu sobie przyzwolenia na bycie nieidealną i cieszenia się kobiecością, którą od samego początku nosimy głęboko w sobie?

Kobiecością, która czeka, abyśmy spojrzały w lustro, we własne oczy i powiedziały sobie, że mamy piękne ciepłe, wrażliwe, spokojne kobiece spojrzenie?

[Wszystkie zdjęcia pochodzą z Internetu]

2 komentarze

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: