dla myśli,  herbatka

Żaluzje w… ubikacji

Dzisiejszy post będzie…o toalecie 🙂

Parę dni temu, idąc do ubikacji w małym centrum handlowym w Warszawie, wydarzyły się dwie rzeczy, które do dzisiaj nie dają mi spokoju, więc się nimi z Wami podzielę.

Dla niewtajemniczonych osób – nie umiem jechać tramwajem czy autobusem, ani stać w kolejce w sklepie, na poczcie czy w ubikacji bez „chłonięcia” osób dookoła mnie. Mam wrażenie, że wyostrzają mi się zmysły. Widzę i czuję więcej, ale też zauważam rzeczy, o których nigdy wcześniej nie myślałam.

Pierwszą „dziwną rzeczą” był fakt, że starsza pani idąca przede mną w kierunku toalet, w chwili gdy chwyciła klamkę drzwi i zauważyła, że idę za nią – chciała mnie przepuścić. Jednak nie był to rodzaj przepuszczenia z uprzejmości, ale jakby ze strachu. Tak jakby osobie ze zdrowymi nogami i młodszej należało się pierwszeństwo. Babcia w oczach miała ślady poniżenia. Wytłumaczyłam jej, że ja byłam za nią, więc ona ma pierwszeństwo. Przytrzymałam drzwi i zaprosiłam do środka. Żebyście widzieli jak ona się pięknie uśmiechnęła! Jak dziewczynka, która dostała niespodziewany prezent!

Zachciało mi się płakać…

Weszłam do poczekalni, a tam w jednej z dwóch kabin słyszę śmiechy dzieci. Jak się po chwili okazało, dzieciaki (dziewczynka ok 9 lat i chłopiec ok 4 lat) polecieli razem do ubikacji, a mama po chwili dołączyła. Zapytała się w której kabinie są dzieci, więc pokazałam jej drzwi po prawej stronie.

Mama zapukała do drzwi i zapytała: „Radzicie sobie?

Na co odpowiedział radosny i pełen przekonania głos dziewczynki: „Tak mamo! Przecież jesteśmy dziećmi, a dzieci sobie we wszystkim poradzą!” i po chwili zajęła się zapinaniem zamka w spodniach młodszego brata.

I tak mnie to wmurowało, że wyciągnęłam telefon i na szybko zapisałam odpowiedź dziewczynki, aby nigdy jej nie zapomnieć.

Na ile nasze codzienne obawy i brak wiary we własne siły, wynika z tego, że gdy my byliśmy mali usłyszeliśmy w takiej chwili „Otwórz drzwi, zapnę go, bo ty sobie nie poradzisz”??

Ile razy ta starsza pani musiała usłyszeć w dzieciństwie, czy nawet już będąc dorosłą kobietą, że jest gorsza, że sobie nie poradzi, że na stare lata chce przepuszczać ze strachem w oczach młodą kozę, pomimo że wcale jej się to nie należało?

Ile z nas – dorosłych – ma kompleksy, obawy, lęki i strachy przez to, że gdy byliśmy dziećmi wciskano nam, że jesteśmy TYLKO dziećmi? Ile dzieci, w aktualnej chwili, ma zaniżaną własną wartość przez ucinanie im skrzydeł wiary i rozwoju?

Nie biegnij, bo się przewrócisz! Nie wchodź, bo spadniesz! Nie idź, bo się zgubisz! Nie rób tego, bo i tak ci nie wyjdzie! Rozlejesz! Wyrzucisz! Wysypiesz! Zepsujesz….

No i co, że wysypie? Ok, trzeba posprzątać, ale może dzięki temu nauczy się przesypywać mąkę z miski do miski i pokaże mu to, jak fajnym jest dzieciakiem? Przykłady można mnożyć do jutra…

Ile w naszych codziennych słowach, które najczęściej wynikają z lenistwa, czy ze znudzenia, albo z nadmiernej troski (bo trzeba posprzątać, bo trzeba przypilnować, bo trzeba patrzeć) powodują, że dziecko od samego początku rośnie z przekonaniem, że: a) nie poradzi sobie, b) nie wolno mu, c) nie jest to dla niego.

Wszystko to prowadzi do tego, że dziecku nie chce się próbować i nie wierzy w swoje siły.

Przekłada się to potem chociażby w brak chęci do nauki (po co, skoro jestem do dupy i tak mi nie wyjdzie?), brak szukania pasji i hobby (po co, skoro i tak będę gorszy w tym od innych?) itd.

Gdy usłyszałam te słowa dziewczynki, aż sama poczułam wiarę we własne siły! Serio! Skoro dziecko jest pewne tego, że jest AŻ dzieckiem, to ja mogę być pewna że jestem AŻ dorosłym 🙂 A raczej sporo z nas myśli, że jest TYLKO dorosłym, ponieważ wcześniej było TYLKO dzieckiem

Szukając pomysłu na zdjęcie do tego postu, moją uwagę zwróciły drzwi balkonowe. Szyby lekko brudne, ponieważ dookoła budują się nowe bloki, ciężkie drewniane żaluzje i ciemność w pokoju. Wystarczyło jednak delikatnie odchylić chociaż jedną beleczkę i od razu do pokoju wdarło się radosne słońce!

Każda beleczka, to odrobina wiary w siebie – coś mi wyszło, coś mi się udało!

Im więcej wiary, szczególnie w dziecku, tym jaśniejszy pokój, a wraz z nim dorosłe życie :)

A tak na marginesie, wracając do tematu ubikacji publicznych, szczególnie tych w centrach handlowych. Jest jedna rzecz, w kolejce w toalecie damskiej, która zawsze mnie irytuje.

Biorąc pod uwagę, że dookoła są lustra, to wszystko widać. Tak, widać! Nie trzeba się odwracać, aby zobaczyć, że dziewczyna za nami właśnie nas mierzy z pogardą. Wystarczy spojrzeć w lustro po przeciwnej stronie i widzimy kobietę stojącą 3 osoby przed nami, jak właśnie z nas się śmieje patrząc na naszą bluzkę. Wszyscy natomiast udają, że nikt na nikogo nie patrzy i myśli tylko o wejściu do kabiny.

Stojąc w kolejce na zwykłe siku, można nabawić się ogromnych kompleksów i stracić wiarę w ludzi! I wiarę w siebie! Po co to? Co to komu da?

I nasuwa się pytanie – ile z tych dziewczyn w toalecie ma zaciągnięte żaluzje w…pokoju?

A wystarczy uśmiechnąć się do osoby w lustrze 🙂

Koniec.

 

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: