365 dni, herbatka

Skrzat Helpik

Jakie są Wasze babcie? Pulchne i zawsze uśmiechnięta, krzątające się od rana w kuchni, czy przygnębione losem? A dziadkowie? A może podobnie jak ja nie macie już ani babci, ani dziadka?

Starość nie oszczędza ludzi, niestety. Odbiera siły i zdrowie, a daje choroby i bardzo często samotność. I tak jak ze zdrowiem można sobie poradzić, tak z czterema pustymi ścianami jest już gorzej. Są jednak i tacy seniorzy, którzy pomimo swojego wieku idą do przodu z uśmiechem na twarzy – mimo wszystko. Chcą być dla innych, chcą żyć i dawać ludziom siebie. Takich pozytywnych ludzi spotkacie m.in. w Stowarzyszeniu na Rzecz Wspierania Aktywności Seniorów „AS”.

Seniorzy ci szyją piękne skrzaty ( i nie tylko), które mają wywołać uśmiech na twarzach ludzi, a równocześnie są cegiełką dla Stowarzyszenia.

Parę miesięcy temu zamówiłam skrzata, któremu dałam na imię Gamoń. Na początku urzekły mnie maile, które otrzymałam po zamówieniu, w trakcie realizacji i w trakcie wysyłki. Były pełne ciepła i radości. Skrzat okazał się piękniejszy niż na zdjęciach, perfekcyjnie uszyty i po prostu piękny.

Dołączoną do niego karteczkę „Co zrobić kiedy Helpik – dobry duch Twojego domu dotrze do Ciebie?” zachowałam do dzisiaj. Sami przekonacie się za chwilę dlaczego 🙂

Parę dni temu zamówiliśmy mu dziewczynę. Serce mnie bolało widząc jego tęskny wzrok za kobietą życia.

Helpinka przyjechała do nas wczoraj i muszę przyznać, że jest z niej…kawał kobiety. Widocznie Gamoń lubi ten typ, a ja nie jestem w stanie sobie przypomnieć, czy parę miesięcy temu wszystkie skrzaty były mniejsze od aktualnych, czy tylko mój. Nie ważne – już się kochają tacy jacy są, a para z nich urocza!

Skrzatka początkowo otrzymała imię Helga, ale dzisiaj stwierdziłam, że jednak będzie Helą – jakoś ładniej brzmi, a i tak odzwierciedla jej kształty.

Jeżeli chcielibyście wesprzeć fundację, chociażby kupnem skrzata – kosztuje 44.99 –  to zapraszam na ich stronę, jak i na facebooka.

Warto pomagać, tym bardziej, że dzięki skrzatowi faktycznie częściej się uśmiechamy. Ile razy na niego spojrzę, tyle razy wiem, że w jakimś stopniu przyczyniłam się do tego, że kobiety i mężczyźni ze stowarzyszenia, którzy chcą żyć i dawać siebie innym, uszyli go dla mnie. Oni miali twórcze zajęcie i poczucie sensu życia, a ja wzór godny naśladowania. Obyśmy wszyscy mieli tyle chęci i sił do życia co ci Seniorzy!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.