365 dni, herbatka

Prawie puste ławki…

Jak często mijamy starszych ludzi na ulicy? W sklepie, na klatce schodowej, w aptece lub na poczcie? Często…

A jak często potrafimy się do nich uśmiechnąć? Tak po prostu, bez powodu. Otworzyć drzwi i przepuścić babcię, albo dziadka? Zdecydowanie rzadziej…

Opinia o starszych ludziach jest różna, ponieważ ludzie są różni. Jedni są z natury życzliwi i uśmiechnięci, nawet jeżeli nie mają łatwego życia, inni natomiast mając sporo ciągle chodzą ze skrzywioną miną i wymachują laską trącając wszystkich dookoła.

Parę dni temu stałam w Rossmannie (jedna kolejka do paru kas i te sprawy). Byłam 4, a za mną ok 7 osób i 2 czynne kasy. Za mną stała babcia z wnuczką, które przyszły po prowiant do kina. Miały 10 minut do seansu (sklep parter, kino 2 piętro). Uzgodnimy, że zdążą i nie muszą się stresować, tym bardziej, że na początku zawsze są reklamy. Czekały cierpliwie, a nawet pogadały z kolejną babcią na temat orzechów w promocji. Po chwili z działu zwierzęcego wyłoniła się całkiem sprawna babcia z koszykiem wypełnionym kocią karmą w puszkach i stanęła koło pierwszej osoby w kolejce. Było widać co chce zrobić i czekała na najlepszy moment. Widząc ilość ludzi w kolejce chciała wykorzystać nieuwagę osób na początku kolejki i wcisnąć się przed którąś, w chwili, gdy ta wystartowałaby z lekkim opóźnieniem. Cały czas odwracała się w naszą stronę, jak polujący na Smerfy Gargamel z namiastką Klakiera w koszyku. Jej chytre, lekko szalone oczy szukały naiwniaka w kolejce, który ją przepuści, bądź nie wyzwie za chamskie wpychanie się na początek.

Ponieważ z natury lubię starszych ludzi i zawsze jest mi ich żal, szczególnie gdy widzę, że stanie w kolejce jest dla nich męczące, musiałam wymusić na swojej twarzy odrobinę „suczego luku” i gdy kobieta spojrzała na mnie ponownie zorientowała się, że nie ma szans.

W tym samym czasie pan lat ok 70 ubrany w długi czarny płaszcz podszedł na początek kolejki z trzema grzebieniami i sprawdził ile osób czeka do kasy. Spojrzał na grzebienie, westchnął, odłożył na miejsce i wyszedł z uśmiechem na twarzy.

Nie trawię bezczelności u ludzi i nie ważne czy jest to młody człowiek czy starszy.

Zaraz po zakupach w Rossmannie udałam się na pocztę. A tam kolejka, aż do drzwi….

Stanęłam grzecznie na końcu i zaczęłam obserwować ludzi. Na początku stał dziadek i babcia (ale nie para) i parę innych osób w wieku od 25-50 lat. Po chwili zjawiła się babcia w wieku ok stu lat i mogłaby grać Wiedźmę z pustkowia w końcówce bajki „Ruchowy zamek Hauru”. Była malutka i okrąglutka, ubrana w długie futro i wielgachną czapkę. Widać było, że każdy krok sprawia jej trudność i ból, a laskę z wysiłkiem podnosiła przy każdym kroku. Delikatny, codzienny uśmiech rozjaśniał jej twarz. Podeszła powolutku na początek kolejki i odwróciła się do wszystkich z pytaniem, czy może kupić tylko jeden znaczek poza kolejką? Wszyscy jednomyślnie wpuścili babcię, która po chwili wyszła dziękując za wyrozumiałość i pomoc.

Dzisiaj natomiast idąc po gazetę przechodziłam przez mini park osiedlowy. Jest to park, w którym jest pełno ławeczek i przeważnie siedzą na nich właśnie starsi ludzie. Siedzą samotnie. Oglądają ptaki, drzewa, śnieg i własne buty. Jest mi ich żal. Przechodzimy koło takich starszych osób nie zwracając na nich uwagi, a jeżeli już zwrócimy to mijamy ich obojętnym wzrokiem. Dzisiaj uśmiechnęłam się do smutnego dziadka na ławce. Zdziwienie w jego oczach powiedziało samo za siebie, że raczej nie jest przyzwyczajony, aby obcy ludzie wykazywali jakiekolwiek pozytywne emocje „tak po prostu”.

Jeżeli przeczytałeś/przeczytałaś ten tekst, to proszę Cię, abyś pomyślał/pomyślała nad tym, aby przynajmniej raz dziennie obdarować uśmiechem obcą babcię czy dziadka. Dużo na tym nie stracisz, a im dasz wiarę w ludzi i odrobinę uwagi, bo nikt z nas nie wie, które z nich od lat mieszka samo i po prostu jest cholernie samotne w swojej starości.

Dodaj komentarz